wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 5#

Oczami Nialla

Obudziłem sie przy mojej Ilonie, jest taka piękna kiedy śpi,kocham ją, nie wiem co bym bez niej zrobił, Ona daje mi szczęście, zaopiekowała sie mną i Jamesem bo to nie jest jej rodzony syn, ale cieszę sie że tak go traktuje.Pocałowałem ją w policzek i sie obudziła.
-Dzień Dobry królewno - pocałowałem ją z uśmiechem w usta.
-Dzień Dobry księciu - zaśmiała sie.
-Jak sie spało ? 
-Dobrze hah ale za długo mi nie dałeś - zaśmiała sie, kocham ten jej śmiech <3
-Wiem myszko ;* chodź pójdziemy na dół zrobić śniadanie
-To twoje 'zrobimy śniadanie' znaczy ' zrobisz mi śniadanie ' zgadłam ? - uśmiechnęła sie i spojrzała mi w oczy
-mniejwięcej tak - zaśmiałem sie podnosząc ją z łóżka.Złapałem ją za biodra i prowadziłem na dół.
-Okej, no to co chcesz głodomorze na śniadanie? 
-Może płatki z mlekiem 
-Ooo dzisiaj nie masz aż tak dużych wymagań jak zawsze, cieszy mnie to - moja kochana
- haha no widzisz, staram sie dla ciebie - pocałowałem ją w policzek.
-Tatusiu...-usłyszałem smutny głos Jamesa za sobą.
-Tak maluchu? 
-Miałem koszmar, że nas zostawiłem to już drugi raz - wziąłem go szybko na ręce, patrząc na moją Baby ona też miała smutny wzrok ale szybko odwróciła sie i przygotowywała mi płatki.
-Misiu tata nigdy was nie zostawi, nie ma takiej opcji rozumiesz? kocham was najbardziej na świecie i nic tego nie zmieni.To wy jesteście dla mnie najważniejsi w życiu.To wy jesteście moim życiem- poczułem niebezpieczną wilgoć w kąciku oka, zaraz, chwila, czy ja właśnie płacze? 
-Nie płacz tatku, my z mamą też cie bardzo kochamy - mój syn wtulił sie w mój tors,kącikiem oka spostrzegłem że Ilonie też poleciały łzy, ominęła mnie i położyła miskę z płatkami i z mlekiem na stole dla mnie i dla Jamesa a sama jadła kanapkę.
-Chodź synku, zjemy śniadanie - posadziłem Jamesa na krześle i zająłem miejsce na przeciwko niego.Moja baby usiadła obok mnie i jadła.
-Kochanie wszystko w porządku ? 
-Tak Niall, wszystko okej - uśmiechnęła sie do mnie.Poczułem wibrację telefonu w kieszeni spodni, podniosłem sie i wyszedłem z pokoju by odebrać, to Hazza.
-Cześć Hazz coś sie stało ?
-Niall mamy akcje ! musisz być gotowy na 20 ! przyjedziemy po ciebie pod dom ! do usłyszenia.
Nawet nie zdążyłem nic odpowiedzieć bo już sie rozłączył, widać było ,że jest to pilne, wróciłem do stołu i skończyłem jeść śniadanie.Ilona zmywała już w kuchni a ja musiałem jej powiedzieć że o 20 wychodzę na akcje, to było trudnę.
-Ilona kochanie...
-tak ? - powieziała całkiem spokojnie
-Bo ja muszę wyjść o 20 na akcje, to jest bardzo pilne - czekałem na jej reakcje.
-Znowu akcja tak ?!! kurwa znowu zostawiasz mnie i Jamesa ! - stukła talerz.Podeszłem do nie i trzymałem ją mocno za nadgarstki.
-Uspokój sie ! 
-Bo co mi zrobisz ?!! - krzyczała na mnie.Nie do mnie takim tonem.
-Bo zaraz cie tak zerżnę że nie będziesz mogła chodzić przez tydzień !! 
-Pierdol sie - O nie !!. Złapałem ją mocno za włosy i zaprowadziłem do spiżarni, wrzuciłem ją tam i czekałem aż sie uspokoi.Nie będzie mówić do mnie takim tonem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz